:: [video]http://www.youtube.com/watch?v=C6RU5y2fU6s&feature=channel[/video]
Sylvester Stallone ma 64 lata na karku, ale mentalnie nadal znajduje się chyba na poziomie gimnazjum. Gwiazdora wciąż rajcują wielkie spluwy, ostre noże i panienki z biustami rozmiar DD. Mimo wszystko zbliża się jednak do emerytury, w związku z czym jego nowy film, "Niezniszczalni", można potraktować jako przyjęcie pożegnalne dla fanów, którzy z sentymentem wspominają czasy "Rambo", "Terminatora" oraz "Krwawego sportu". To hołd dla bohaterów kina akcji, którzy po latach nieco przywiędli, ale wciąż mają zapał do rozwalania wszystkiego w drobny mak.
Kluczowa w tym kontekście wydaje się scena w kościele, gdzie przed kamerą spotykają się po raz pierwszy w życiu Stallone, Bruce Willis i Arnold Schwarzenegger. Pozornie rozmowa dotyczy obalenia pewnego południowoamerykańskiego dyktatora zamieszanego w hodowlę twardych narkotyków. W rzeczywistości jednak dawni bogowie Hollywoodu rozliczają się ironicznie ze swoim wizerunkiem twardzieli, a właściwie z tym, co z niego zostało. Szwarcy ...